Przejdź do głównej zawartości

O półrocznej abstynencji.

Ponad rok temu rozpoczęłam mój post, a raczej nowy sposób myślenia. Odstawiłam na pół roku alkohol. Nie lubiłam odpowiadać na pytanie ,,dlaczego?", bo jednej przyczyny nie było, był to proces, również myślowy, który doprowadził mnie do tego stanu. Co dał mi ten okres? Trochę tłumaczenia i obserwacji jak, jako społeczeństwo, jesteśmy z alkoholem połączeni. Brak powodów żeby się z kimś spotkać, bo na piwo nie pójdę, tłumaczenie, że twoja osoba nie jest powodem, dla którego zmienię moją decyzję i się napiję. Przerażająca prawda, na którą nie byłam gotowa spojrzeć. 
Zaczęłam wtedy myśleć o całkowitej abstynencji, a po drugiej strony mojej głowy pojawiło się pytanie czy chcę się w życiu ograniczać. Odpowiedź brzmi nie. 
Dzięki tej półrocznej przerwie i zauważeniu pewnych mechanizmów wypracowałam swoją relację z asertywnością i wiem, że moja chęć jest ważniejsza niż czyjaś inna pod warunkiem, że nikogo nie rani w realny sposób. 
Warto zadać sobie pytanie ,,czy alkohol mi w życiu pomaga i czy mogę w pełni funkcjonować bez niego?" i w odpowiedzi głównie skupić się na sferze interpersonalnej. Z tym chciałabym Was zostawić, z miejscem na odpowiedź, analizę i luźne przemyślenia. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O roku poprzednim.

 Dawno mnie tu nie było.  Czy cztery cyfry tworzące rok mogą być wymówką? Chyba nie. Ostatnie kilkanaście miesięcy było ciężkich, ale czy to za sprawą sytuacji na świecie? Czy wyglądałyby inaczej, czy czułabym się inaczej, lepiej gdyby nie to? Nie wiem i się nie dowiem.  Przestałam jeść mięso, a chwilowo to cokolwiek i było mi z tym dobrze. Teraz tylko bez mięsa wciąż mi dobrze. Zakochałam się w Belgii i poczyniłam wobec niej duże plany, które grudzień i styczeń skutecznie zniszczył.  Polskie morze znów mnie w sobie rozkochało i podważyło uczucia do Warszawy. Przywitałam dzień wraz ze słońcem i przyjaciółką z przedszkola na plaży w Gdyni.  Poznałam Warszawę latem, ze strony rowerowej. Poznałam też cudownych ludzi i pierwszy raz ktoś mnie docenił za to kim jestem, nie znając mnie długo. To był prawdziwy przełom w postrzeganiu samej siebie, dziękuję.  Spełniłam marzenie z dzieciństwa i stałam się Aparatką. Teraz co miesiąc mam problem z wyborem mojej nowej bi...

Powitajmy i przytulmy się.

      Pierwsze promyki słońca wpadają przez okno i świecą mi prosto w twarz. Co robię? Odwracam się na drugi bok i śpię dalej. To przywilej braku rozsądku- tak kiedyś myślałam, teraz wiem, że to nagroda za dobrą organizację. Kiedy cały pokój jest już wypełniony słońcem, a kot nieśmiało wchodzi mi na plecy wiem, że to pora wstawać. Poranna rutyna nie jest taka zła jak mruczy, smakuje słodkim bananem i zieloną herbatą. Lista zadań przeraża mnie swoją długością, ale wiem, że rozpiska godzinowa nie jest taka straszna. Szukajmy pozytywów, zawsze, we wszystkim i wszystkich.       Lubię przestrzeń i brak przymusu, więc cieszę się, że wsiadam do autobusu po porannym szczycie ciesząc się wolnym, ulubionym miejscem w autobusie. Dzisiaj książkę zamieniam na podziwianie codzienności innych ludzi. Dwie babcie z bukietami tulipanów kupionymi przy bazarku gawędzą o wnuczkach, pan obok bacznie im się przygląda, ale gdy złapią się wzrokiem ucieka pod pretekstem poszukiwan...